Antybiotyki- zagrożenia.

 

Antybiotyki istniały w naszym otoczeniu od zawsze, nie znaliśmy tylko sposobów ich izolacji i produkcji. Antybiotyki to nic innego, jak metabolity mikroorganizmów (grzybów, bakterii) do obrony przed innymi mikroorganizmami.
W 1928 r Aleksandrowi Flemingowi udało się przez przypadek odkryć tę „biologiczną broń”.
Podczas porządków w laboratorium odkrył, że grzyb pleśniowy, później zidentyfikowany, jako Penicillium notatum, spowodował zahamowanie wzrostu kolonii gronkowca złocistego na jednej z szalek Petriego. Od tamtej pory w roku 1928 r zaczęły się intensywne prace nad wyizolowaniem czystej penicyliny i trwały 14 lat, zanim podano penicylinę pierwszemu pacjentowi.
Antybiotyk (anti-przeciw, bios-życie) „przeciwko życiu” stosuje się do walki z bakteriami, zabijając je, lub hamując ich wzrost i podział.

 

Jak działają antybiotyki? Kiedy i dlaczego po nie sięgamy?

 

Ewa- Antybiotyki podaje się ze ściśle określonych wskazań, czyli w razie wystąpienia zakażenia bakteryjnego. Problemem jest natomiast odróżnienie infekcji bakteryjnej od infekcji wywołanej przez inne drobnoustroje. Przykładem są infekcje dróg oddechowych, gdzie na podstawie samych objawów trudno rozpoznać, jaka jest przyczyna i czy antybiotyk zastosowany w leczeniu będzie skuteczny. To powoduje, że po antybiotyk sięgamy zbyt często bez potrzeby. Jeśli natomiast antybiotykiem leczymy infekcję wirusową, nie tylko nie wpłyniemy na szybszy powrót do zdrowia, ale też spowodujemy niekorzystne następstwa jego działania, np. zaburzenia równowagi w obrębie mikrobioty jelitowej.

Mikrobiota są to drobnoustroje żyjące w naszym przewodzie pokarmowym pełniące ważne role: wspierają prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego, dostarczają enzymów trawiennych i niektórych witamin, warunkują szczelność bariery jelitowej, która chroni przed przechodzeniem toksyn czy antygenów pokarmowych ze światła jelita do krążenia. Aby te funkcje były realizowane, pożyteczne bakterie i grzyby muszą występować w przewodzie pokarmowym w odpowiedniej ilości i pozostawać względem siebie w stanie równowagi. Antybiotyki niszcząc bakterie nie odróżniają “dobrych” od “złych”, stąd powodują zachwianie stanu równowagi na korzyść grzybów lub bakterii opornych na działanie antybiotyków. Te jednak nie spełniają ważnych dla organizmu zadań, a nawet mogą być przyczyną poważnej choroby.

 

Antybiotyki są lekami, dzięki którym można wyleczyć zakażenia bakteryjne, wobec których kiedyś ludzie byli bezradni. Antybiotyki ratują życie, ograniczają powikłania po zabiegach chirurgicznych, pomagają wychodzić z infekcji. Dlaczego więc słyszy się, że ich używanie może być niebezpieczne?

 

Monika- Wynalezienie antybiotyków było jednym z najbardziej potrzebnych odkryć w dziejach ludzkości. Owe odkrycie zmieniło sposób w jaki żyjemy i umieramy.
Nie ma nic złego w stosowaniu antybiotyków. Jednak powinny być to leki, które dosłownie ratują życie. Niestety tak nie jest. Trudno sobie nawet wyobrazić osobę, która nigdy nie miała do czynienia z antybiotykiem. Większość kuracji antybiotykowych jest stosowanych pomimo braku wskazań, czyli braku potwierdzenia infekcji bakteryjnej. Tak powszechne stosowanie antybiotyków stało się przyczyną oporności bakterii i , co za tym idzie, braku ich skuteczności.

Stworzony został Narodowy Program Ochrony Antybiotyków, którego celem jest uświadamianie środowisk lekarskich o wszystkich zagrożeniach wynikających ze stosowania antybiotyków w lecznictwie. Program ten jest także kierowany do pacjentów.
Warto sobie uświadomić, że większość infekcji górnych dróg oddechowych to sprawa wirusów, a nie bakterii. Tylko 5 % infekcji gardła jest spowodowanych bakteriami.
Zdarza się jeszcze, że pacjenci błędnie sądzą, że antybiotyki zwalczają skutecznie i szybko infekcje gardła.

 

Ostatnio w Polsce słyszy się o pacjentach, u których wykryto groźną bakterie New Delhi. Co to oznacza dla nas? Dlaczego wokół oporności bakterii jest tyle szumu?

 

Monika- Bakteria New Dehli to szczep Klebsiella pneumoniae, wywołująca głównie zapalenie płuc, oporna na wszystkie antybiotyki. Jest to typowy szczep „stworzony” w warunkach szpitalnych.
Organizmy żywe nie są bierne wobec zmieniających się niekorzystnych warunków środowiskowych. Stąd dobór naturalny, czyli przeżywają i wydają potomstwo tylko te organizmy, które się przystosowały.
Podobnie jest z bakteriami. Bakterie przekazują sobie geny, powodując oporność nabytą na dany antybiotyk. Może to być zmiana w receptorze ściany komórkowej bakterii, lub wytwarzanie enzymów do „neutralizacji” antybiotyków.
Interesujące jest to, że geny oporności mogą być przekazywane międzygatunkowo, a nie tylko w obrębie swojego gatunku.
Miejscem, gdzie mamy najwięcej niebezpiecznych oporności bakterii to szpitale.
To hermetycznie środowisko, w którym używa się sporą  ilość „mocnych” antybiotyków u pacjentów schorowanych i osłabionych. Ponadto jest to miejsce, gdzie stosuje się na dużą skale chemiczne środki dezynfekcyjne. W rezultacie mamy „rasowe super- bakterie”, oporne nie tylko na antybiotyki, ale również środki odkażające.
Pamiętajmy, że bakterie mnożą się przez podział bardzo szybko i mogą równie szybko dawać nowe, oporne na antybiotyki pokolenia.
Pomagamy bakteriom w zdobyciu oporności, poprzez nadużywania antybiotyków, stosowanie niewłaściwych dawek, czy też stosowanie ich jako dodatek do pasz dla zwierząt hodowlanych, które przecież zjadamy.

 

Ale skoro bakterie stają się odporne na działanie dotychczas stosowanych antybiotyków, dlaczego nie powstają nowe leki zdolne do ich zniszczenia?

 

Monika- Firmy farmaceutyczne nie wyprodukowały żadnego nowego antybiotyku od 30 lat. Przez ten wieloletni czas pracowano nad modyfikacją znanych już molekuł przeciwbakteryjnych. Proces poszukiwań zupełnie nowych antybiotyków jest procesem żmudnym, długotrwałym i kosztownym, z dużym ryzykiem niepowodzenia.
Same badania przedkliniczne, kliniczne nad stworzeniem nowego antybiotyku mogą trwać nawet 10 lat, a koszt wprowadzenia antybiotyku na rynek liczy się w miliardach dolarów. Strategia wprowadzenia nowych antybiotyków jest mniej atrakcyjna dla firm farmaceutycznych niż leków np. przeciw-objawowych.
Dopiero od niedawna ruszyły pracę nad antybiotykami o nowych właściwościach, do tej pory nie znanych bakteriom.
Dlatego mówi się głośno, że możemy przegrać wyścig zbrojeń z bakteriami, ponieważ bakterie nabyły oporność na znane antybiotyki, a nowych jeszcze nie ma.

 

Czy ryzyko powstania antybiotykooporności to jedyne powikłanie stosowania antybiotyków?

 

Monika- Niestety nie. W większości są to leki o szerokim spektrum działania czyli zabijają wiele różnych gatunków bakterii. W medycynie jest to przydatne, ponieważ można dzięki temu leczyć najróżniejsze choroby nie wiedząc dokładnie jaki patogen je wywołał. Większa precyzja musiałaby oznaczać hodowanie i rozpoznanie bakterii, robienie antybiogramów, co jest czasochłonne, drogie, a niekiedy niemożliwe.
Nawet antybiotyki o wąskim spektrum działania nie wybierają tylko tej bakterii, która wywołuje chorobę. Wszystkie rodzaje bakterii należące do tej samej grupy również zostaną zabite lub zredukowane. Po antybiotykoterapii drastycznie zmienia się ekosystem jelit. Jednych organizmów może być niebezpiecznie za dużo, innych niebezpiecznie za mało.
Może minąć wiele czasu, zanim nastaną nowe porządki i równowaga, dzięki której jelita i cały organizm będą miały sprzymierzeńców, a nie zagrażające bakterie.
Jedną z takich bakterii, która dominuje w jelicie osób po licznych antybiotykoterapiach jest Clostridium difficile. Jest to poważny problem, gdyż bakteria ta, wytwarzając enterotoksynę może powodować ogromne biegunki, odwodnienie, bóle brzucha, gwałtowny spadek wagi, a nawet śmierć.

Są badania, mówiące, że flora jelitowa po antybiotykoterapii nigdy nie wróci do stanu pierwotnego przed antybiotykoterapią.
Kolejna sprawa to działanie antybiotyków na nasze „piece energetyczne”, które znajdują się w każdej komórce naszego ciała- mitochondria. Mitochondria ewolucyjnie pochodzą od bakterii, więc używając antybiotyków bardzo osłabiamy cały organizm.

 

Dlaczego przy infekcjach lekarze nie kierują na posiew w celu identyfikacji bakterii i zrobienia antybiogramu, tylko leczą na „oślep”, skoro tak ważne jest, aby dobrać antybiotyk pod dany patogen i ograniczyć lekooporność?

 

Ewa- Często w leczeniu poważnych infekcji znaczenie odgrywa czas. Jeśli pacjent jest w ciężkim stanie antybiotyk trzeba podać jak najszybciej nie czekając na wyniki posiewu. Zwykle jednak wcześniej pobiera się materiał do badań bakteriologicznych. Są jednak infekcje, np. niepowikłane zapalenie dróg moczowych lub angina, gdzie nawet bez posiewu możemy z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, jaki drobnoustrój wywołał infekcję oraz jaki antybiotyk podać. Wcześniejsze wykonywanie posiewów jest w takiej sytuacji nieekonomiczne i opóźnia zastosowanie leczenia. Zwykle dopiero w razie nieskuteczności leczenia empirycznego wykonuje się badania bakteriologiczne w celu dokładnej indentyfikacji baterii wywołującej chorobę.

Monika- W wyniku udokumentowanych doświadczeń klinicznych, rekomendacje wskazują dobór antybiotyku, oraz jego skuteczności leczenia w zakażeniach rozpoznanych na podstawie obrazu klinicznego.
Ponadto spektrum działania większości antybiotyków na typowe zakażenia np. górnych dróg oddechowych jest tak szeroka, że nie ma potrzeby wykonywać posiewów i czekać na hodowle, identyfikacje i antybiogram.

 

Jakie są zasady przyjmowania antybiotyków? Co osoba przyjmująca antybiotyk powinna wiedzieć?

 

Ewa- Zgodnie z tym, co zostało powiedziane wcześniej, muszą istnieć wskazania do jego podania, czyli pewność, że infekcja, którą będziemy leczyć, ma przyczynę bakteryjną. W razie wątpliwości warto posłużyć się badaniami laboratoryjnymi, np. badając białko ostrej fazy CRP, które różnicuje ostrą infekcję bakteryjną od innych przyczyn. Są już testy domowego użytku, które można do tego celu wykorzystać. Jeśli natomiast lekarz przepisze nam antybiotyk, powinniśmy stosować go w zalecanej dawce i przez zalecany czas. Krótsze leczenie będzie przyczyną niepowodzenia leczenia i spowoduje selekcję szczepów opornych na zastosowany antybiotyk. Z kolei przedłużenie leczenia nie zwiększy jego skuteczności.

Monika– Antybiotyki należy przyjmować tak często jak to konieczne i tak rzadko jak to tylko możliwe. Muszą na pewno zaistnieć uzasadnione wskazania do zastosowania. Spektrum działania antybiotyku (znowu) musi być tak wąskie jak to możliwe i tak szerokie jak to jest konieczne. To dotyczy również czasu leczenia antybiotykiem. Te założenia leżą oczywiście po stronie lekarza.
Jeśli chodzi o działania pacjenta, to po prostu powinien zastosować się do zaleceń lekarza.
Ważne jest, aby w chwilach poprawy stanu zdrowia nie rezygnować z antybiotyków, które należy wybrać do końca w danej terapii.
Nie można  zmniejszać dawek antybiotyku, ani przyjmować o dowolnej porze, gdy jasno mamy zaznaczone, że dany antybiotyk tego wymaga.
Oczywiście nie sięgamy po antybiotyki pozostałe po innej infekcji.
Nie nakłaniamy lekarzy do wypisywania ich, bo nie mamy czasu chorować.
Należy informować lekarzy jakie w ostatnich latach przyjmowaliśmy antybiotyki. To będzie skutkowało rotacją antybiotyków i zmniejszy możliwość oporności bakterii na dany antybiotyk.

 

 

Wywiadu udzieliły:

Monika Czerepak
Biolog, diagnosta laboratoryjny, po 5 letnim kursie z mikrobiologii klinicznej,  wieloletni diagnosta w laboratorium mikrobiologii i parazytologii, dietetyk prowadzący poradnie dietetyczną
www.zdrowe-zmiany.pl

Ewa Jakubowska
Lekarz, specjalista chorób wewnętrznych i nefrologii, autor strony o chorobach zależnych od glutenu, nietolerancjach pokarmowych oraz wpływie odżywiania na zdrowie i choroby http://www.gdyjedzenieszkodzi.pl

 

Obalamy mity na temat zdrowia, szukamy zdrowych rozwiązań, leczymy dietą, jeździmy na mądre konferencje i wciąż się kształcimy. Stawiamy na holistyczne podejście do pacjenta i medycynę integracyjną nastawioną na rozwiązanie problemu, a nie tłumienie objawów.
Przeciwstawiamy się szarlatanerii osób bez kwalifikacji. Pomagamy, inspirujemy, gotujemy…

 

 

 

Monika Czerepak - ZnanyLekarz.pl